Portrety trumienne.
Zwiedzając Poznań wstąpiliśmy do tamtejszego muzeum diecezjalnego. Zaciekawiła na jedna z wystaw.
Owa wystawa przedstawiała portrety epitafijne, a także trumienne. Można było na nich rozpoznać ówczesnych magnatów czy wielmożów, jednym słowem ludzi wówczas bardzo bogatych, których było stać na takie portrety.
Taki portret miał np. Jan III Sobieski, taki portret miała też królowa Barbara Radziwiłłówna.
To była bardzo pouczająca wystawa. Tych portretów trumiennych było tam całe mnóstwo. Były tam nie tylko portrety, ale również herby rodowe tych możnowładców.
Haunting and beautiful at the same time. It feels like the past is looking straight back at us.
OdpowiedzUsuńTo bardzo poruszający temat. Portrety trumienne zawsze robią na mnie ogromne wrażenie, jest w nich coś więcej niż tylko podobieństwo twarzy. To jak zatrzymany moment między życiem a pamięcią, próba ocalenia obecności kogoś, kto już odszedł ❤️
OdpowiedzUsuńCiekawe, ale z drugiej strony był to jeden z niewielu sposobów na utrwalenie wizerunku zmarłego w latach, kiedy nie było fotografii. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńThese are very striking.
OdpowiedzUsuńAmalia
xo
Tak Karolinka na rację.
OdpowiedzUsuńJak zawsze ciekawa opowieść, niezwykły temat
Pozdrawiam serdecznie z moich zielonych stronek
A i dobrze, że już jesteś.
UsuńZapraszam na moją rocznicową opowieść:))
W kilku muzeach oglądałam takie portrety trumienne. Przedstawiają bogaty repertuar postaci i osobowości, kalejdoskop przedstawicieli szlachty, magnaterii, mieszczan. Bardzo interesujący post.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)