Za oknem pada deszcz, a ja wspominam swoją letnią wyprawę do Krakowa, miasta pełnego jakiejś unikatowej magii.
Nie przeszkadzały mi tabuny turystów, czy fruwające gołębie.
Wtedy było wręcz bardzo upalnie. Spacerując przyglądaliśmy tym pięknym kamieniczkom.
Mnie zawsze Kraków urzekał, zawsze odnajdywałam w nim coś wręcz magicznego. Ilekroć jestem w Krakowie odnajduję w nim różne ciekawostki.
Spacerując nieśpiesznie po Krakowie zaglądamy do krakowskiej dzielnicy Kazimierz.
Zawsze uwielbiałam wracać do Krakowa.
Już z daleka widać było strzelistą zamkową wieżę. Zbliżaliśmy się do będzińskiego zamku. Zamek ten strzegł zachodniej granicy Polski przed najazdami. Był czymś w rodzaju zabezpieczenia dróg handlowych, wiodących wodą czy lądem.
My wybraliśmy się w rejs po tym augustowskim jeziorze .To niewielki półwysep leżący nad jednym z jezior augustowskich.
Zaciekawiła nas nazwa tego półwyspu " Goła Zośka ". Skąd się taka nazwa wzięła.
Niedaleko tego posągu zauważyliśmy wędkarza łowiącego ryby.