Jak wiecie tak jak Łucja uwielbiam skanseny. Tym razem chcę was zabrać w wirtualną podróż do skansenu w słowackiej Starej Lubovni.
Bardzo przypomina mi skansen w Nowym Sączu. Może dlatego, że tak jak tamten chaty są rozproszone na dość znacznym terenie.
Skansen ten rozpościera się u stóp zamku w Starej Lubovni.
To jest jeden z najmłodszych skansenów na Słowacji, bo został otwarty w 1985 roku.
Spacerując po skansenie przystajemy przed różnymi chatami. Jedna z nich nas zaciekawiła, to dom bogatego rolnika, który jednocześnie był wójtem wsi Velka Lesna.
Tutaj jest nie tylko chata wójta czy chata biednego pasterza, ale także cerkiew greckokatolicka p.w. Św. Michał Archanioła z Matysowej.
Skansen ten leży w urokliwej części Słowacji. Z oddali widać polskie góry. O zamku opowiem innym razem.
Odwiedzając czerwińskie sanktuarium, zawitaliśmy do znajdującego się nie opodal muzeum.
Spacerując wśród gablot, przyglądaliśmy się znajdującym w nich eksponatom. W gablotach widzieliśmy przeróżne rzeźbione maski, ale nie tylko.
W jednej z gablot zauważyliśmy skorupy po żółwiach, co nam zupełnie się nie podobało. Przecież żółwie są gatunkiem na wymarciu, i nie powinno się przywozić takich rzeczy.
Oprócz tych skorup żółwi w gablotach były też żaby.
Nie rozumiem ludzi, którzy takie rzeczy zbierają.