,

Książ - ukochany zamek Daisy.

 Książ był ukochaną rezydencją księżnej Daisy. Malowniczo położony, góruje nad miastem Wałbrzych. 


To unikatowa rezydencja swoją historią sięga czasów, kiedy na tych ziemiach panował książę Bolko Świdnicki. Z czasem rozbudowywana przez kolejnych właścicieli, aż trafiła w ręce książąt Hochberg. 





Zamek ten przez jakiś czas był siedzibą starostów. 







Coś nas ciągnęło w stronę tego unikatowego zamczyska. Zatrzymujemy auto na pobliskim parkingu, jest stosunkowo mało ludzi. Choć odbywa się Święto Bukietów. Na dziedziniec zamkowy wyprowadzono tutejsze powozy czy karety i ozdobiono przepięknymi bukietami. 






Książ aż do końca II wojny światowej należy do rodziny książęcej Hochberg. To tu do swojej śmierci w 1943 roku mieszkała księżna Daisy.  Ten zamek a nie Pszczyna był jej ukochaną rezydencją. 





To że dziś tak Książ wygląda jest dziełem rodu Hochberg. 





Zamek Książ ma bardzo burzliwą historię. W czasie II wojny światowej mieściła się w nim hitlerowska organizacja Todt, która chciała go przekształcić w jedną z kwater Hitlera. Na jej zlecenie sprowadzono rzesze  więźniów.  





 Na szczęście do tego nie doszło, choć zniszczono wiele cennych rzeczy. Armia Czerwona wywiozła z zamku wiele cennych ksiąg, większa część nigdy nie wróciła na swoje dawne miejsce. 

Share:
Czytaj Dalej
,

Gdańskie " podcienia ".

 Ten post dedykuję Małgosi " Guciamal ", za propagowanie swojego rodzinnego miasta Gdańska. 




Dzięki Guciamal wiedziałam, gdzie w Gdańsku szukać owych podcieni. Fakt niewiele już ich tam zostało. Jednak bardzo się różnią, od tych z innych miast. 





Z zachwytem przyglądałam się tym podcieniom. Nigdzie nie spotyka się już takich unikatów. 



 To są pozostałości po średniowiecznych kamienicach. 




Wchłanialiśmy tą unikatową atmosferę tego przepięknego miasta. Miasta w którym narodziła się Solidarność. Miasta, w którym czuć ją na każdym kroku.  

Share:
Czytaj Dalej
,

Ogród Japoński w Pisarzowicach.

 Co jakiś czas wracam do Pisarzowic. 




Wracam wspomnieniami do Pisarzowic. Coś mnie ciągnęło w stronę ogrodu japońskiego. 






Zatrzymaliśmy samochód przed niewielkim parkingiem, a stamtąd spacerkiem udaliśmy się w stronę tego unikatowego ogrodu. 









Zawsze fascynowały mnie japońskie ogrody ich minimalizm. 









Wstąpiłam do znajdującej się na terenie ogrodu kawiarni na łyczek japońskiej herbaty i przy okazji zwiedziłam niewielką wystawę sztuki japońskiej. 





To przepiękne miejsce, do którego warto się wybrać.

Share:
Czytaj Dalej