Spacerując po miejscu gdzie odbyła się Bitwa zawitaliśmy do niewielkiego muzeum.
Muzeum to to tak naprawdę niewielka budowla, mieszcząca liczne zbiory znajdowane przez ludzi, jeszcze w dzisiejszych czasach, choć od Bitwy minęło setki lat.
Spacerując po miejscu gdzie odbyła się Bitwa zawitaliśmy do niewielkiego muzeum.
Muzeum to to tak naprawdę niewielka budowla, mieszcząca liczne zbiory znajdowane przez ludzi, jeszcze w dzisiejszych czasach, choć od Bitwy minęło setki lat.
Czeski Krumlov małe miasteczko położone nad samą Wełtawą.
Spacerując krętymi uliczkami, zaglądaliśmy w prawie każdy zakamarek, urokliwego miasteczka.
Kręte uliczki zaprowadziły nas na rynek tego urokliwego miasteczka. Królowała tu jak w każdym zwiedzanym przez nas miasteczku czy mieście Kolumna Morowa.
Przepływająca przez nie Wełtawa przecinana była licznymi mostkami. Przypominało to przecinaną mostkami czy kanałami Wenecję. Można powiedzieć, że Krumlov jest taką Czeską Wenecją.
Z każdego zakątka rynku widać było górujący nad miasteczkiem zamek.
Po intensywnym zwiedzaniu tego malowniczo położonego miasteczka, usiedliśmy w jednym z licznych parków z pysznymi lodami w ręku i przyglądaliśmy się położonemu po drugiej stronie Wełtawy zamkowi. Z żalem zakończyliśmy wyprawę do Czeskiego Krumlova. Jednak czekał na nas Zamek Orlik.
Skansen w Myczkowcach, to taka maleńka perełka wśród skansenów. Nigdy nie spotkałam się ze sekansem składającym się z samych budowli sakralnych. Są tu głównie cerkwie.
Ciekawie wyglądają te rozrzucone po tych kamiennych wzgórzach miniaturowe budowle sakralne.
Były tu zgromadzone miniatury cerkwi nie tylko z Polski, ale także z Ukrainy czy Rosji.