,

Dożynki Gminne w Czyżówce.

W niedzielę wybraliśmy się do położonej niedaleko Trzebini wsi Czyżówka.  To tam odbywały się gminne dożynki. 

 



W niewielkim  ogródku z tyłu za Wiejskim Domem Kultury, ustawiono namioty a w nich stoły i ławki do siedzenia. Na stołach mnóstwo ciast, wędlin czy chleba. 


Pod jednym namiotem usadzono kilka gminnych kół gospodyń wiejskich. 









Głównym obrzędem było wniesienie Dożynkowego Wieńca. 





W trakcie dożynek gościom umilała czas śpiewaczka operowa, której akompaniowała mieszkanka Czyżówki, uczestniczka prestiżowego Konkursu Chopinowskiego. Zaśpiewała także dla burmistrza, a on można powiedzieć, że się ciut zawstydził. 


 


Na koniec były występy Kół Gospodyń Wiejskich. Poszczególne Koła zaśpiewały wiejskie przyśpiewki. 

Share:
Czytaj Dalej

Święta Lipka - unikatowe sanktuarium.

 Święta Lipka bardzo przypomina Krzeszów. Może dlatego, że tak jak Krzeszów ma dwie strzeliste wieże, i tak jak Krzeszów widać to piękne sanktuarium już z daleka.





Może też dlatego ten kościół widać z daleka, bo oprócz wież przyciąga wzrok kolorem fasady . Nie spotkałam jeszcze z takim kolorem .  Owszem podobny kolor widziałam na fasadzie kościoła w Poznaniu, jednak tam fasada nie była tak ostra jak tu.






Świątynia ma w swoim wnętrzu jezuickie malowidła, które do złudzenia przypominają malowane na płótnie obrazy. 







To bardzo ciekawe sanktuarium, Święta Lipka nie przyciąga rzeszy pielgrzymów tak jak Jasna Góra, ale i tak warto odwiedzić to przepiękne sanktuarium. 






Sam kościół otaczają unikatowe krużganki, bo ich sklepienia pokryte są freskami. 







To te krużganki tak naprawdę przyciągają turystów . My też byliśmy zaciekawieni tymi krużgankami, kutą bramą czy okalającym Świętą Lipkę murem obronnym. Jeżeli ktoś uwielbia sanktuaria tak jak ja , to będzie tym pięknym miejscem zachwycony.

Share:
Czytaj Dalej

Morze Lawendy w podkrakowskim Ostrowie.

Nie trzeba jechać do Prowansji by zobaczyć lawendę.  





Niedaleko Krakowa jest niewielka wieś Ostrów, to tutaj zobaczymy całe " morze" lawendy. 






Wybraliśmy się  do tego pięknego zakątka w pewną upalną lipcową sobotę. Zapakowaliśmy prowiant z samego rana  ruszyliśmy w drogę. 







Zaparkowaliśmy na pobliskim parkingu i ruszyliśmy w stronę lawendowych łanów .  Już przy samym polu czuliśmy oszałamiający zapach lawendy. Ten zapach niósł się za nami praktycznie przez cały czas.  Gdy wsiadaliśmy do samochodu jeszcze czuliśmy ten obłędny zapach. 







Warto było tam się wybrać . Te całe łany śmiało można nazwać lawendowym " morzem", bo wygląda jak morze. 

Share:
Czytaj Dalej