,

Zamek w Łańcucie.

 


To bardziej pałac niż zamek, a jednocześnie jedna z najpiękniejszych magnackich rezydencji. Rezydencję tą otacza unikatowy park w stylu angielskim. 





My swoich samochód zatrzymaliśmy na jednym z niewielkich parkingów w pobliżu zamku. Stamtąd nie spiesząc się udaliśmy się w stronę kas, by zakupić wcześnie zamówione bilety. Do momentu przyjścia przewodnika mogliśmy przysiąść na stojącej nieopodal ławeczce. 




 Łańcucka rezydencja zmieniała się na przestrzeni wieków. Kolejni właściciele dodawali swoje " trzy grosze ". Zmieniała się budowla, zmieniał się też układ pomieszczeń. Ostatnia przebudowa nastąpiła gdy właścicielami zostali Potoccy. To oni nadali rezydencji jej obecny kształt. 





Na łańcuckich komnatach bywali możni ówczesnej  Polski.  Gościem był nawet książę Kentu Jerzy wraz z małżonką i towarzyszącymi im przyjaciółmi. 






Do utrzymania tego ogromnego gmaszyska potrzebna była cała armia ludzi, a także ogromne pieniądze. Umyć tyle okien, na samą myśl robi mi się słabo.  Na łańcuckim zamku gościli także politycy, a nawet koronowane głowy. 





Gdy my zawitaliśmy przed pałac unosił się tu obłędny zapach kwitnących róż. Roznosił się wszem i wobec i ciągnął kilometrami za nami. 

Share:
Czytaj Dalej

Zamek w Będzinie.

 Zamek ten również nazywany jest jurajską twierdzą, chociaż na Jurze nie leży. 




Warownia miała bronić granic przed najazdami husyckich Czechów oraz innych szabrowników. Historia tej budowli sięga jednak IX wieku, kiedy to na tym wzgórzu powstaje gród, kilkukrotnie rozbudowywany. Mury obronne jakie otaczały pierwotną strażnicę miały chronić przed Turkami. Jednak Turcy grodu nigdy nie zdobyli. 






 

Potem zamek trafił w ręce Stanisława z Pogórzyc, który był jego tenutariuszem, czyli czymś w rodzaju dzisiejszego dzierżawcy. Jednak w 1502 roku zostaje on wykupiony z rąk królewskich przez Stanisława Jarockiego starostę sławkowskiego. Gdy starosta sławkowski wykupuje zamek jest on już opuszczoną częściową ruiną. 





 Na terenie zamku dochodzi do pertraktacji strony polskiej z pełnomocnikiem cesarza Rudolfa II, chodzi  o wypuszczenie pojmanego i uwięzionego Maksymiliana Habsburga po bitwie pod Byczyną. 




Skromne progi zamkowe gościły także króla Jana III Sobieskiego wraz z małżonką królową Marysieńką. Nie tylko Sobieski odwiedził zamek był tu również August II Mocny, czy Stanisław August Poniatowski. Potem zamek zmieniał właścicieli jak " rękawiczki ", ostatnimi byli Mieroszewscy, którzy wcale niedbali o zamek przez co popadał on w coraz większą ruinę. I byłby nią do dziś , gdyby nie postanowiono go zrekonstruować i w zrekonstruowanym zamku umieścić będzińskie muzeum.  



Granicą między ówczesną Polską a Czechami była rzeka Czarna Przemsza i przy jej brzegach powstawały strażnice broniące szlaków handlowych czy to lądowych czy to rzecznych. 

Share:
Czytaj Dalej
,

Gdańskie Centrum Solidarności.

 To Centrum to obowiązkowy punkt każdej wycieczki do Gdańska. 


Każdy będąc w Gdańsku powinien odwiedzić to miejsce.  Tu dowiemy się jak ważną rolę pełniła Solidarność w dążeniu do naszej wolności. 





Już z daleka widać było ten ogromny budynek, który przyciągał jak magnes. To w nim znajdziemy słynne 21 postulatów czy replikę okrągłego stołu. 




Choć co poniektórzy próbują wymazać tamte lata, to jest przecież ważna część naszej historii. Dzisiejsza młodzież tego nie rozumie. Pyta się co takiego Solidarność zrobiła, że trzeba o niej pamiętać. 




 Spacerując po salach wystawowych niejednokrotnie kręciła nam się łezka w oku, gdy patrzyliśmy na niektóre eksponaty zgromadzone w tym miejscu np. mały wentylator. Powiedziałam do męża, że przecież taki sam mamy w domu. 





W kolejnym poście opiszę Salę z repliką Okrągłego Stołu. 

Share:
Czytaj Dalej
,

Ikony z supraskiego muzeum.

 


Sięgam pamięcią wstecz przypominam sobie wycieczkę na Podlasie. To tu znajdziemy jedno z najpiękniejszych muzeów jakie widziałam. Klimatycznie położone, bo tak można określić położenie Supraślu.  









Ikony , które tu podziwialiśmy pochodziły, z różnych cerkwi Podlasia, których już na mapie nie ma. Ikony te pochodzą nie tylko z cerkwi znajdujących się na Podlasiu, ale także na Białorusi czy w Ukrainie.







Z takim mnóstwem ikon spotkałam się tylko w jednym miejscu, był to zamek w Sanoku. Tam też jest ogromna kolekcja ikon, ale nie tylko. W supraskim muzeum były same ikony. 






Ikony to są można powiedzieć małe dzieła sztuki. Mówi się, że ikon się nie maluje tylko pisze. Coś w tym jest. To przepiękne malowidła. 







W muzeum tym mogliśmy zobaczyć nie tylko ikony, ale również mapy miejsc w których stały cerkwie z tymi pięknymi dziełami. 





Bo to są małe dzieła sztuki. Często mają anonimowych autorów.  Byliśmy zachwyceni tym muzeum. 

Share:
Czytaj Dalej