Muzeum to mieści się przy czerwińskim sanktuarium, nad samą Wisłą.
Przykro było patrzeć na te puste skorupy żółwi czy białych krabów. Najbardziej nam się podobały te wszystkie wyplatane rzeczy np. opaski.
Muzeum to mieści się przy czerwińskim sanktuarium, nad samą Wisłą.
To bardziej pałac niż zamek, a jednocześnie jedna z najpiękniejszych magnackich rezydencji. Rezydencję tą otacza unikatowy park w stylu angielskim.
My swoich samochód zatrzymaliśmy na jednym z niewielkich parkingów w pobliżu zamku. Stamtąd nie spiesząc się udaliśmy się w stronę kas, by zakupić wcześnie zamówione bilety. Do momentu przyjścia przewodnika mogliśmy przysiąść na stojącej nieopodal ławeczce.
Zamek ten również nazywany jest jurajską twierdzą, chociaż na Jurze nie leży.
Warownia miała bronić granic przed najazdami husyckich Czechów oraz innych szabrowników. Historia tej budowli sięga jednak IX wieku, kiedy to na tym wzgórzu powstaje gród, kilkukrotnie rozbudowywany. Mury obronne jakie otaczały pierwotną strażnicę miały chronić przed Turkami. Jednak Turcy grodu nigdy nie zdobyli.
Potem zamek trafił w ręce Stanisława z Pogórzyc, który był jego tenutariuszem, czyli czymś w rodzaju dzisiejszego dzierżawcy. Jednak w 1502 roku zostaje on wykupiony z rąk królewskich przez Stanisława Jarockiego starostę sławkowskiego. Gdy starosta sławkowski wykupuje zamek jest on już opuszczoną częściową ruiną.
Granicą między ówczesną Polską a Czechami była rzeka Czarna Przemsza i przy jej brzegach powstawały strażnice broniące szlaków handlowych czy to lądowych czy to rzecznych.